
Kreml eskaluje: eksplozje ponownie rozlegają się tuż przy polskiej granicy, a doradca prezydenta Rosji Nikołaj Patruszew grozi, że w przypadku wojny z Rosją „polska państwowość przestanie istnieć w ciągu 2–3 dni”.
Kolejny etap eskalacji nastąpił w związku z Yalta European Strategy (YES) — corocznym międzynarodowym forum, które odbyło się 11–12 września w Kijowie pod hasłem „Peace Through Strength NOW!” i zgromadziło około 700 uczestników z 28 krajów. W centrum dyskusji znalazły się wojna Rosji przeciwko Ukrainie, perspektywy negocjacji i warunki pokoju, bezpieczeństwo europejskie oraz stosunki z USA.
12 września. Scenariusz wojny
Minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski, omawiając podczas YES-2026 scenariusz ataku Rosji na państwa NATO, oświadczył, że w przypadku pełnoskalowego konfliktu Sojusz dysponuje znaczną przewagą w powietrzu:
„Jeśli Rosja nas zaatakuje i zdejmiemy rękawiczki, myślę, że dość szybko pokonamy Rosję. Mamy przytłaczającą przewagę nad Rosją w powietrzu. Generale, proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, ale to coś około 2500 samolotów”.
Sikorski dodał, że nawet bez USA przewaga pozostaje znacząca, i porównał potencjalne możliwości NATO z działaniami Ukrainy przeciwko rosyjskiemu przemysłowi rafineryjnemu:
„Ale jeśli Ukraińcy wyłączyli z użytku połowę rosyjskich mocy rafineryjnych w ciągu sześciu miesięcy, my moglibyśmy zrobić to w ciągu sześciu tygodni i wyłączyć pozostałą połowę”.
Ponadto szef polskiego MSZ wezwał NATO do rozszerzenia ćwiczeń wojskowych w rejonie obwodu kaliningradzkiego, aby zmusić Rosję do przerzucenia tam sił z ukraińskiego frontu.
Na te rozważania Moskwa odpowiedziała atakiem w pobliżu polskiej granicy.
13 września. Uderzenie w pociąg
Rankiem 13 września rosyjski dron uderzył w pociąg pasażerski w pobliżu stacji Jagodzin, około dwóch kilometrów od polskiej granicy. Niedługo wcześniej tą samą trasą przejechał pociąg z byłym premierem Wielkiej Brytanii Borisem Johnsonem, byłym premierem Szwecji Carlem Bildtem oraz europejskimi doradcami ds. bezpieczeństwa.
W innym pociągu, znajdującym się w pobliżu stacji, był były dyrektor CIA David Petraeus. Wśród pasażerów nie było ofiar śmiertelnych. Według ukraińskich kolei celem uderzenia mógł być właśnie pociąg z zachodnimi przedstawicielami wracającymi z YES-2026.
Tego samego dnia Donald Tusk oświadczył, że rosyjska eskalacja jest coraz bliżej Polski. Według Reutersa polski premier ostrzegł, że w najbliższych tygodniach i miesiącach działania Rosji mogą dotknąć terytorium Polski.
14–15 września. Drony nad Litwą i Bałtykiem
14 września Polska poinformowała o znalezieniu rosyjskiego drona wojskowego na wybrzeżu Bałtyku — na plaży w rejonie Rusinowa (województwo zachodniopomorskie). Minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz oświadczył, że bezzałogowiec prawdopodobnie pochodzi z Rosji. Później polscy prokuratorzy wojskowi potwierdzili, że znaleziony dron to rosyjski bezzałogowiec „Gerbera-2” z głowicą bojową.
Kolejny dron, prawdopodobnie „Geran-2”, wszedł w przestrzeń powietrzną Litwy od strony Białorusi. Włoski myśliwiec, wykonujący zadanie w ramach misji NATO Baltic Air Policing, wykrył go i zestrzelił.
Władze litewskie poinformowały, że bezzałogowiec miał na pokładzie materiały wybuchowe. Szczątki znaleziono w pobliżu miejscowości Pratkunai niedaleko Kowna. Włoski minister obrony Guido Crosetto oświadczył, że bezzałogowiec najprawdopodobniej miał rosyjskie pochodzenie.
Równolegle doszło do kolejnego niebezpiecznego zdarzenia: rosyjski okręt wojenny wystrzelił dwie rakiety sygnałowe w pobliżu duńskiego śmigłowca wojskowego wykonującego lot rozpoznawczy nad wodami międzynarodowymi Morza Bałtyckiego. Dania wezwała następnie rosyjskiego ambasadora.
15 września. „Polskę — za dwa dni!”
Symbolicznym dopełnieniem tej eskalacji był komentarz doradcy prezydenta Rosji Nikołaja Patruszewa dla rosyjskiego pisma propagandowego „Argumenty i Fakty”.
Wpływowy rosyjski funkcjonariusz zarzucił Polsce nieznajomość historii i niewdzięczność:
„Wygląda na to, że polscy przywódcy zapomnieli lekcje historii. Zapomnieli, jak oddziały Minina i Pożarskiego na początku XVII wieku wyrzuciły ich przodków z naszego kraju. Zapomnieli, ile środków Imperium Rosyjskie zainwestowało w Wielkie Księstwo Polskie, które, swoją drogą, żyło znacznie bogaciej i swobodniej niż inne części imperium. Warszawa depcze również pamięć o roli Związku Radzieckiego w wyzwoleniu Polski spod nazistowskiej okupacji, w odbudowie jej suwerenności i potęgi, w jej powojennym rozkwicie”.
Ponadto Patruszew powtórzył kolejny popularny przekaz rosyjskiej propagandy — że Rosja rzekomo nie prowadzi wojny na Ukrainie z pełną siłą. I że Polska, jeśli Rosja skieruje przeciwko niej całą swoją potęgę, nie przetrwa nawet kilku dni:
„Szef polskiej dyplomacji wyraźnie amatorsko ocenia potęgę militarną naszego kraju, nie chcąc zrozumieć, że w trakcie specjalnej operacji wojskowej rosyjskie siły zbrojne bynajmniej nie wykorzystują całego swojego potencjału. Mówiąc o przewadze militarnej Polski nad Rosją, Sikorski najwyraźniej nie zdaje sobie sprawy, że w przypadku przystąpienia Polski do działań wojennych przeciwko Rosji nasz kraj wykorzysta cały arsenał dostępnych mu sił i środków, a polska państwowość przestanie istnieć w ciągu 2–3 dni”.
Kontekst: Rosja nasila groźby
Nie jest to pierwszy przypadek w ciągu ostatniego półrocza, kiedy reżim Putina jednoznacznie grozi Polsce. W ciągu ostatnich kilku miesięcy groźby te co najmniej dwukrotnie padły z ust propagandystów związanych z Kremlem.
29 maja 2026 roku rosyjski propagandysta Siergiej Karnauchow wezwał w telewizji do przeprowadzenia uderzenia rakietą balistyczną na Rzeszów „po prostu dla zainteresowania”:
— „Ot, precyzyjnie zrzucić tam „Oresznika” — i zobaczyć, jaka będzie reakcja Polski. Co zrobicie, pszeki? <…> Polska nic nie zrobi. Otrząśnie się — i przestanie w tym uczestniczyć” (czyli przestanie pomagać Ukrainie — Wschody).
Ten fragment wideo z groźbami i obelgami pod adresem Polaków szeroko rozpowszechnił się w mediach społecznościowych.
3 września, według doniesień szeregu portali informacyjnych, propagandysta Władimir Sołowjow oświadczył, że Rosja zetrze z powierzchni ziemi Polskę i inne państwa europejskie, które Moskwa uzna za zagrożenie dla obwodu kaliningradzkiego.
„Naprawdę myślicie, że będziemy żartować? Przyleci do was zupełnie inna broń… Tę swołocz trzeba niszczyć od razu na podejściu. Zetrzeć wszystkich z powierzchni ziemi!” — cytują prezentera portale internetowe (bezpośredniego nagrania wideo z groźbami propagandysty „Wschodom” nie udało się znaleźć, jednak cytat w pełni odzwierciedla retorykę Sołowjowa jako jednego z najbardziej skrajnych rosyjskich propagandystów).
Groźbom Rosji coraz częściej towarzyszą prowokacje, które można również interpretować jako sprawdzanie odporności polskich systemów obrony powietrznej.
W związku z tym warto przypomnieć incydent z 30 lipca 2026 roku, kiedy podczas zmasowanego ataku Rosji na Ukrainę rosyjski pocisk manewrujący Ch-101 naruszył polską przestrzeń powietrzną i spadł na pole w województwie lubelskim, około 100 km od granicy z Ukrainą. Na szczęście nikt nie ucierpiał. Później polscy śledczy potwierdzili, że pocisk był rosyjski.
W 2025 roku, po tym jak Rosja zaatakowała Polskę dwoma tuzinami bojowych dronów, „Wschody” analizowały już możliwość rozpętania przez państwo-agresora wojny przeciwko Polsce i/lub państwom bałtyckim. Lista potencjalnych celów Rosji w tych krajach jest znana i w ciągu roku nie uległa zmianie:
Chyba że teraz Kreml próbuje udawać, że stawki zostały podniesione jeszcze wyżej.
Rosja z całą oczywistością próbuje zastraszyć Polskę i innych europejskich sojuszników Ukrainy, licząc na to, że strach i tchórzostwo ostatecznie wezmą górę. Nie oznacza to jednak, że jeśli szantaż zadziała, państwo-agresor nie ruszy dalej na Zachód. Przypomnę, że pełnoskalową wojnę na Ukrainie poprzedziła aneksja Krymu i osiem lat okupacji południowo-wschodniej Ukrainy, którą kremlowska propaganda próbowała przedstawiać jako wojnę domową.
Kiedy Rosja uznała, że jej działania pozostały bez konsekwencji, przystąpiła do likwidacji ukraińskiej państwowości. Kijów do całkowitego upadku „reżimu Zełenskiego” rosyjska propaganda, co najbardziej wymowne, również miała doprowadzić w ciągu zaledwie trzech dni.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
