
Oleszki to niewielkie miasto na lewym brzegu Dniepru, dziewięć kilometrów od Chersonia. Rosjanie zajęli je pierwszego dnia pełnoskalowej inwazji — 24 lutego 2022 roku. Od czterech i pół roku okupacji ludzie żyją tu bez prądu, wody, gazu, a teraz — także bez jedzenia. O tym, co dzieje się w Oleszkach, jak do tego doszło i co można zrobić, opowiada Julia Demczenkowa-Rives, opierając się na relacjach mieszkańców.
RANO
Zwykły dzień w Oleszkach. Poranek zaczyna się od poszukiwania wody. W wyniku wysadzenia zapory Kachowskiej Elektrowni Wodnej i ostrzałów infrastruktura została uszkodzona, a woda jest dostarczana w najlepszym razie z przerwami. Wody pitnej nie ma. Szczęście mają ci, którzy posiadają własną studnię głębinową albo sąsiadów gotowych podzielić się wodą. Ale nawet zdobycie wody to dopiero połowa problemu. Trzeba ją jeszcze podgrzać.
Jedna z byłych mieszkanek Oleszek opowiadała, jak jej sąsiadka próbowała zagotować wodę, żeby umyć głowę. Kobieta zbierała gałęzie, rozpalała ogień, stawiała garnek. Ale woda nie zdążała się zagotować — nad podwórkiem pojawiały się rosyjskie drony. Kobieta rzucała wszystko, przeczekiwała w domu, a potem znowu szła zbierać gałęzie. I tak w kółko.
Potem trzeba coś zjeść — jeśli ktoś przyzwyczaił się do jedzenia rano, bo taki luksus jak trzy posiłki dziennie od dawna nie istnieje w tym mieście. Kiedy mieszkaniec Oleszek mówi: „Mam zapas jedzenia na dwa dni”, ma na myśli dwa posiłki — po jednym na dzień. Można pomyśleć, że słowo „zapas” zostało tu użyte błędnie, ale nie. Ostatni raz żywność dostarczono do Oleszek pod koniec maja 2026 roku. Od tego czasu próby dostaw drogami kończą się niepowodzeniem z powodu min i ataków dronów.

Latem ludzi ratowały przydomowe ogródki. Niektórzy zachowali kury, które znoszą jajka. Jajka można wymienić na inne produkty. Cukinie, pomidory i ziemniaki można byłoby zgromadzić na zimę, ale z powodu nieustannych ostrzałów w tym roku nie udało się wyhodować pełnowartościowych plonów.
Czasami można kupić jedzenie na improwizowanym targu obok szpitala. Ceny są astronomiczne, ale nikt nie narzeka: ci ludzie ryzykowali życie, żeby je przywieźć.
DZIEŃ
W każdym innym mieście po śniadaniu ludzie idą do pracy albo załatwiać inne sprawy. W Oleszkach wyjście z domu to trudna decyzja. Na drogach leżą miny. Na niebie latają drony. Czasami polują na pieszych i rowerzystów — w ten sposób rosyjscy żołnierze ćwiczą przed wyjazdami na działania bojowe. Mieszkańcy opowiadają o ludziach, którzy wyszli po jedzenie i zginęli po drodze. Zdarza się, że produkty pozostają obok ciał. Nie można zabrać ani ciała, ani jedzenia — grozi to atakiem drona.

Wcześniej można było pójść do lasu: były tam grzyby, jagody i ryby w rzece. Ale z powodu min i ataków ludzie boją się wychodzić nawet poza zamieszkane ulice. Wielu po prostu nie opuszcza domu przez całe dnie.
W zasadzie nie ma dokąd iść: w mieście „działają” tylko szpital i apteka. W aptece można kupić farbę do włosów, ale nie leki, a w szpitalu nie ma już sprzętu ani lekarstw. Nie ma pogotowia ratunkowego, operacje nie są przeprowadzane — brakuje paliwa do generatorów. W mieście nie ma prądu od 2023 roku — to również skutek wysadzenia zapory elektrowni wodnej.
WIECZÓR

Żeby zadzwonić do bliskich i powiedzieć im, że jakoś udało się przetrwać ten dzień, trzeba zatankować generator, naładować telefon z generatora, znaleźć miejsce, w którym jest zasięg, i podczas całej tej procedury nie dać się złapać — posiadanie ukraińskiej karty SIM jest niebezpieczne. Jedna z ewakuowanych mieszkanek Oleszek opowiedziała, że jej mąż, który pozostał w mieście, wspina się na drzewo, żeby do niej zadzwonić. Mówi, że w mieście w zasadzie nie ma administracji, a po ulicach chodzą jedynie rosyjscy wojskowi w cywilnych ubraniach.
Inni mieszkańcy opowiadają, że żołnierze zaczęli wprowadzać się do domów miejscowych — nie do pustych, lecz do tych, w których mieszkają ludzie. W ten sposób ukrywają się przed Ukraińcami — nikt nie będzie strzelał do domu, w którym mieszkają swoi.
NOC

Oleszki leżą dziewięć kilometrów od Chersonia, który Rosjanie próbują ponownie zdobyć. Nocami w Oleszkach słychać niekończące się eksplozje. Wiele domów jest uszkodzonych, w niektórych powybijano okna i zniszczono dachy. Mieszkańcy próbują utrzymać ciepło w pomieszczeniach, w których nie ma ani gazu, ani centralnego ogrzewania.
Zbliża się zima. Jedna z byłych mieszkanek miasta opowiedziała, że ubiegłej zimy w jej domu zmarły dwie starsze kobiety. Przypuszcza, że mogły zamarznąć na śmierć.
Co się dzieje i jak to naprawić
Najstraszniejsze w Oleszkach jest to, że nie można się stamtąd wydostać.
Wszystkie główne drogi wyjazdowe z miasta są niebezpieczne z powodu min i ataków dronów. Próby dostarczenia żywności samochodami wielokrotnie kończyły się tragedią. W czerwcu cztery samochody najechały na miny, zginęły dwie osoby.
Strona ukraińska zwracała się do organizacji międzynarodowych z prośbą o pomoc w ewakuacji. Nie udało się jednak uzgodnić korytarza humanitarnego. Według informacji ukraińskiego rzecznika praw człowieka Dmytra Lubinca Rosja nie wyraziła dotąd zgody na ewakuację mieszkańców.

Pod koniec września i na początku października ukraińscy wojskowi zorganizowali dostawy żywności i leków za pomocą dronów. Jak poinformowało 4 października Ministerstwo Spraw Zagranicznych Ukrainy, podczas kolejnej operacji do miasta dostarczono prawie 400 paczek o łącznej masie około czterech ton.
Jednak nawet pomoc humanitarna nie gwarantuje ratunku. Trzeba jeszcze dotrzeć do miejsc, w których zrzucane są produkty. Niektórzy mieszkańcy boją się wychodzić po paczki z powodu zagrożenia atakami. Ponadto, według relacji krewnych mieszkańców, rosyjscy wojskowi przesłuchiwali osoby, które otrzymały pomoc z ukraińskich dronów.
Obecnie Ukraina i Rosja omawiają warunki ewakuacji cywilów z Oleszek — pozostało ich tam około 2000, w tym dzieci. Kolejne 4000 osób mieszka w pobliżu: one również potrzebują „zielonego korytarza”.
Jak mówi Dmytro Lubiniec, Ukraina codziennie prowadzi negocjacje z Rosją w sprawie wstrzymania ognia i ewakuacji ludzi. Nie wiadomo, jaką decyzję podejmie Rosja.
Autor publikacji właśnie teraz zbiera pieniądze na zakup niezbędnego sprzętu dla ukraińskiej armii. Możesz pomóc, wpłacając darowiznę pod tym linkiem.
