
Rozłam w PiS coraz wyraźniej wychodzi poza wewnątrzpartyjny konflikt Kaczyńskiego i Morawieckiego. Na prawym skrzydle polskiej polityki kształtuje się nowa linia podziału — również w kwestii Ukrainy i migracji.
Powodem stała się inicjatywa PiS, przedstawiona przez Tobiasza Bocheńskiego. W przypadku zwycięstwa partii w wyborach jedną z pierwszych decyzji rządu miałaby być «deportacja Ukraińców, mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce». Bocheński wyjaśnił to możliwością dla nich «walki o swoją ojczyznę», a Polska, jak powiedział, ma w tym «zdecydowanie, kategorycznie i bezkompromisowo» pomóc.
Dla Kaczyńskiego jest to wygodny polityczny temat. Pozwala jednocześnie grać na zmęczeniu części Polaków kwestią ukraińską, na nastrojach antyimigranckich i na irytacji z powodu kolejnego ochłodzenia stosunków polsko-ukraińskich. Ceną takiej strategii jest jednak dalsze przesunięcie PiS w prawo, w stronę retoryki, która coraz bardziej zbliża partię do prawicowych polityków marginalnych, takich jak Grzegorz Braun.
Właśnie temu, jak się wydaje, próbują przeciwstawić się Morawiecki i jego zwolennicy z Rozwój Plus.
Wiceprzewodniczący klubu parlamentarnego Łukasz Schreiber sformułował zarzuty niezwykle jasno. Jego zdaniem z Polski powinni być deportowani «ci, którzy popełniają przestępstwa, którzy są tutaj nielegalnie, oszukują, jeżeli chodzi o pracę», a także ci, którzy nie przestrzegają zasad pobytu.
Najważniejsza jest jednak kwestia narodowości osoby naruszającej prawo.
«Dlaczego to ma dotyczyć tylko Ukraińców? Dlaczego ma dotyczyć bezrobotnych ludzi pochodzących z Ukrainy, a nie na przykład osób, które popełniają przestępstwa w Polsce albo w inny sposób przebywają tutaj nielegalnie?» — zapytał Schreiber. I dodał: «Dlaczego ktoś uważa, że największym zagrożeniem są akurat Ukraińcy, a nie mieszkańcy Bangladeszu czy innych państw islamskich?»
W tym podejściu istnieje zasadnicza różnica. Polityka migracyjna może być surowa, ale zasady powinny być uniwersalne. Nie kraj pochodzenia powinien decydować o prawie człowieka do przebywania w Polsce, lecz przestrzeganie przez niego polskiego prawa.
Schreiber wprost oskarżył swoją byłą partię o «granie na emocjach», twierdząc, że zamiast «wyrywkowych» i «niezbyt mądrych» pomysłów PiS powinno przedstawić «całościowy plan», który rzeczywiście zmienia system migracyjny.
Z tego punktu widzenia stanowisko Morawieckiego wygląda znacznie bardziej pragmatycznie. W przedstawionych przez niego dziesięciu zasadach Rozwój Plus rzeczywiście mówi się o «suwerennej i autonomicznej polityce migracyjnej», o konieczności zdecydowanego sprzeciwu wobec paktu migracyjnego i zachowania pełnej kontroli nad granicami. Jednocześnie sformułowano tam konkretne kryterium: cudzoziemcy, którzy «rażąco łamią polskie prawo», powinni tracić prawo pobytu i podlegać skutecznemu wydaleniu z kraju.
Ważne są również inne akcenty programu Rozwój Plus. Bezpieczeństwo Polski jest bezpośrednio związane z «silnym sojuszem z NATO — w tym stałymi bazami USA w Polsce», a także ze współpracą w ramach Międzymorza. To zasadniczo odróżnia taką koncepcję interesów narodowych od polityki, która postrzega Ukrainę przede wszystkim jako źródło problemu migracyjnego lub społecznego.
Ze strony centrum krytyka PiS brzmi jeszcze ostrzej. Poseł KO Mariusz Witczak nazwał propozycję deportacji Ukraińców «idiotycznym, nieracjonalnym populizmem», ponieważ zaproponowane kryterium jest «nieweryfikowalne, nierealistyczne i nie do wdrożenia». Wskazał również na oczywisty problem praktyczny: osoba, która dziś nie ma pracy, jutro może ją podjąć. W konsekwencji realizacja tego pomysłu wymagałaby stworzenia skomplikowanego mechanizmu indywidualnych kontroli.
Ale dla Witczaka ważna jest nie tylko strona praktyczna. Jego zdaniem zaostrzenie retoryki PiS pokazuje kierunek radykalizacji partii. Kaczyński i Czarnek, uważa on, «idą na łowy» po elektorat Konfederacji, a nawet Grzegorza Brauna.
W ten sposób na polskim prawym skrzydle rzeczywiście powstaje nowy rozłam. Kaczyński stawia na mobilizację emocjonalną i rywalizację o najbardziej radykalną część prawicowego elektoratu. Morawiecki — na bardziej państwowy i pragmatyczny wariant polityki prawicowej.
I w tym sporze istnieje zasadniczy strategiczny wybór. Polska ma prawo zaostrzać politykę migracyjną i wymagać od cudzoziemców przestrzegania swoich praw. Ale jeśli głównym kryterium staje się narodowość, a Ukraina zamienia się w wygodny cel wewnętrznej walki politycznej, nie jest to już polityka bezpieczeństwa, lecz populizm.
Tym bardziej że mimo wszystkich sporów wokół Kijowa główny strategiczny przeciwnik Polski pozostaje ten sam — Rosja. A polityka, która opiera się na tym założeniu, wygląda znacznie bardziej pragmatycznie niż próba zdobycia kilku procent prawicowego elektoratu kosztem kolejnej eskalacji antyukraińskiej retoryki.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
