
Autorzy tego „blockbustera” woleli pozostać anonimowi. W lipcu w polskich mediach społecznościowych błyskawicznie zaczęło krążyć nagranie z rzekomo „pijanym Ukraińcem” w autobusie, które natychmiast wywołało oburzenie tysięcy Polaków. „Ukraińcy w Polsce czują się jak u siebie. Koniecznie trzeba to zmienić” — głosił podpis pod filmem. Kiedy jednak nagranie poddano dokładniejszej analizie, okazało się, że nie ma ono nic wspólnego ani z Polską, ani z Ukraińcami.
Na filmie widać półnagiego mężczyznę z butelką piwa i głośnikiem, który puszcza muzykę na cały autobus. Nagranie błyskawicznie rozeszło się wśród polskich użytkowników mediów społecznościowych jako kolejne „potwierdzenie”, że Ukraińcy w Polsce zachowują się prowokacyjnie i czują się bezkarni. Publikacjom towarzyszyły emocjonalne komentarze, wezwania do „przywrócenia porządku” oraz tysiące oburzonych reakcji.
Manipulacja wyszła z polskojęzycznego konta na platformie X, które już wcześniej wielokrotnie publikowało treści o charakterze antyukraińskim oraz informacje o niewiarygodnym pochodzeniu. Już sama historia tego konta powinna była skłonić odbiorców do ostrożności.
Kiedy jednak nagraniem zajęli się fact-checkerzy, okazało się, że użytkownicy internetu padli ofiarą fałszerstwa wyjątkowo prymitywnego, ale skutecznego. Film został nagrany w Rosji — a wskazuje na to kilka szczegółów.
Pierwsza wpadka — piwo
Półnagły mężczyzna trzyma w ręku piwo Essa. Marka jest bardzo popularna w Rosji, ale nie jest dostępna w Polsce. Dla kogoś, kto rzekomo podróżuje polskim autobusem i zaopatruje się w alkohol w najbliższej Żabce, taki wybór jest co najmniej zaskakujący. Wystarczy wpisać w Google po polsku „Essa kupić”. Najpewniej nie znajdziecie piwa, lecz… sympatycznego pluszowego psa:

Gdy jednak przełączymy się na cyrylicę i wpiszemy po rosyjsku „купить Essa”, natychmiast pojawiają się strony rosyjskich sklepów z alkoholem.
Druga wpadka — autobus
Wnętrze pojazdu przypomina typowe autobusy MAZ, które od lat trafiają do komunikacji miejskiej w wielu rosyjskich miastach. Układ kabiny, kolorystyka i elementy wyposażenia wyglądają znajomo dla osób korzystających z rosyjskiego transportu publicznego.
Trzecia wpadka — flagi
W pewnym momencie za szybami autobusu pojawiają się rosyjskie trójkolory. Jeśli akcja rzeczywiście miałaby rozgrywać się w Polsce, ich obecność byłaby trudna do wyjaśnienia.
Czwarta wpadka — muzyka
Z głośnika na cały autobus rozbrzmiewa rosyjski szanson. Sam ten fakt jeszcze niczego nie przesądza, ale w połączeniu z pozostałymi elementami układanka staje się coraz bardziej oczywista.
W końcu udało się odnaleźć także oryginalne nagranie. Fact-checkerzy z polskiego projektu Demagog ustalili, że film został opublikowany już 5 czerwca na TikToku przez użytkownika regularnie zamieszczającego materiały z rosyjskiego Jarosławia. Pierwotny opis również był po rosyjsku: „зэки слушают музыку” („więźniowie słuchają muzyki”). Nie było w nim ani słowa o Polsce czy Ukraińcach.

Obecnie konto z oryginalnym nagraniem zostało już usunięte z TikToka. Pozostaje jedynie pytanie, dlaczego.
Najważniejszy wniosek jest jednak inny: atmosfera niechęci oraz brak krytycznego podejścia do informacji krążących w internecie sprawiły, że fałszywa historia rozprzestrzeniła się szybciej niż jej późniejsze sprostowanie. Rosyjskie nagranie otrzymało polski podpis i, rozpowszechnione przez „polsko” wyglądające konto, w ciągu kilku godzin zamieniło się w opowieść o „pijanym Ukraińcu w Polsce”.
Stworzenie takiego „dowodu” zajęło kilka minut. Jego zdemaskowanie — znacznie więcej. To jedna z cech współczesnych wojen informacyjnych, o której warto pamiętać.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
