
9 maja przed ambasadą Rosji aktywiści inicjatywy obywatelskiej „Euromajdan-Warszawa” ustawili instalację z setek krzyży z dziecięcymi fotografiami. To realne ofiary rosyjskiej agresji, zabite w trakcie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę.
Kolejna akcja aktywistów obywatelskich obejmowała demonstrację „pułku śmierci” — rosyjskich funkcjonariuszy siłowych, oskarżanych o zabójstwa i tortury Ukraińców. „Organizator miejsca tortur”, „Gwałcił dzieci”, „Bombardował obiekty cywilne” — głosiły napisy pod zdjęciami osób w mundurach.
„Oni muszą odpowiedzieć za swoje zbrodnie!” — głosił długi baner rozwinięty przez uczestników akcji.
Występując podczas akcji przy bramie rosyjskiej ambasady w Polsce, liderka „Euromajdanu-Warszawa” Natalia Panchenko przytoczyła wstrząsające liczby: od początku pełnoskalowej inwazji Rosja zabiła 700 ukraińskich dzieci, raniła ponad trzy tysiące, a ponad 20 tysięcy zostało nielegalnie wywiezionych z terytoriów okupowanych do Federacji Rosyjskiej.
Według organizatorów akcji kremlowska propaganda tradycyjnie próbuje przedstawiać Rosję jako spadkobierczynię ZSRR — państwa, które „pokonało faszyzm”, jednak w rzeczywistości to właśnie Rosja doprowadziła do jego odrodzenia.
Aleja przy ambasadzie, na której odbyła się akcja, wkrótce po pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę została nazwana Aleją Ofiar Rosyjskiej Agresji.
Zdjęcia w galerii można przewijać jak strony w albumie:
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”




















