
Przywódca Tatarstanu Rustam Minnichanow poradził indyjskim biznesmenom, by żenili się z Tatarkami. A co z nimi zrobić później — niech sami zdecydują. Rada padła ze sceny, przy pełnej sali świadków, podczas drugiego rosyjsko-indyjskiego forum biznesowego „TIME”, które odbywa się w tych dniach w Kazaniu.
„Największe wrażenie — ożenić się tutaj z Tatarką. Można ją zabrać ze sobą, można zostawić. Coś jeszcze trzeba? Nic lepszego nie mogę wam już zaproponować” — oświadczył Rustam Minnichanow, gdy prowadzący zapytał go, co indyjscy goście mogliby zabrać z Tatarstanu jako niezapomniane wrażenia.
Tatarstańskie media próbowały przedstawić tę chamską uwagę jako błyskotliwy żart.
„Na sali rozległy się gromkie brawa” — informuje już w podtytule krótkiej notatki portal 116.ru.
Na końcu notatki — najwyraźniej po to, by ostatecznie rozwiać podejrzenia, że szef republiki wykazał się nietaktem i szowinizmem — portal dodaje:
„Zaznaczmy, że sam Minnichanow jest żonaty z Tatarką (A to ci niespodzianka! Sam Tatar — i żonaty z Tatarką! Kto by pomyślał? — A.G.), a jego małżeństwo z Gulsiną Minnichanową trwa już ponad 35 lat. Para ma dwoje dzieci”.
Notatkę o „żarcie” Minnichanowa w „Moskowskim Komsomolcu” uzupełniono fragmentem o rozmowie przywódcy Tatarstanu z szachistą Siergiejem Kariakinem, „którego żona jest w połowie Tatarką”. Jak się okazuje, funkcjonariusz „zauważył, że wszyscy utalentowani ludzie żenią się właśnie z Tatarkami”.
W programie dwudniowego rosyjsko-indyjskiego forum „TIME”, jak wynika z opisu, znalazły się „wystawa «Indie i Rosja: partnerstwo międzyregionalne», cykl sesji eksperckich poświęconych edukacji, kulturze, przemysłowi, technologiom informacyjnym, turystyce i innym dziedzinom, spotkania w formule B2B, wycieczki przemysłowe, program kulturalny, Festiwal Kina Indyjskiego i inne wydarzenia”.
Jednak, jak się wydaje, podczas dwóch dni forum nie narodziła się żadna większa sensacja niż żart o tatarskich żonach.

Rok temu, w 2025 r., forum odbyło się po raz pierwszy. Po jego zakończeniu organizatorzy poinformowali, że „podpisano 19 porozumień strategicznych w kluczowych obszarach, utworzono Indyjsko-Tatarstański Klub Biznesowy. Deklaracja zamiaru nawiązania partnerstwa miast między Agrą a rejonem spasskim otwiera nowe horyzonty współpracy kulturalnej. Forum TIME stworzyło podstawy dla wspólnych projektów i otworzyło szerokie perspektywy współpracy między Rosją a Indiami”.
W rzeczywistości wydarzenie sprawia wrażenie ponurej imitacji intensywnej działalności. Rosji potrzebne są pozory, że nie istnieją ani izolacja, ani sankcje, a wymiana gospodarcza kraju z zagranicą dosłownie kwitnie. Indiom potrzebne są tanie surowce energetyczne z Rosji.
Poza tym strona indyjska symuluje swoje zainteresowanie ospale, bez iskry, demonstrując skrajnie niski poziom zaangażowania w to, co się dzieje. Sugeruje to już samo pytanie o pamiątki z Tatarstanu: nieważne jakie — byle tylko wypełnić przydzielony limit czasu. A forma, w jakiej zadano to pytanie, to osobna atrakcja.
Prowadzący wydarzenie nie zadał sobie nawet trudu, by zapamiętać nazwisko przywódcy republiki — i zamiast „Minnichanow” wymówił coś podejrzanie przypominającego „Manjakow” (przejęzyczenie niemal freudowskie).
Druga wymowna kwestia: prowadzący w swoim pytaniu nazywa Tatarstan „piękną prowincją”. Dla republiki to policzek.
Od samego momentu ogłoszenia Deklaracji suwerenności państwowej w 1990 roku republika próbowała budować stosunki z Rosją jak równy z równym. Na przykład w 1992 r. nie podpisała narzuconego większości rosyjskich regionów standardowego „traktatu federacyjnego” — i zdołała uzyskać od Moskwy podpisanie odrębnego, wyjątkowego porozumienia „O rozgraniczeniu kompetencji i wzajemnym delegowaniu uprawnień”.
Nawet po dojściu Putina do władzy i gwałtownym zamrożeniu stosunków na szczeblu regionalnym republika nadal broniła swojego szczególnego statusu, aspirując do roli kolejnego rosyjskiego centrum — ale w żadnym razie prowincji.
Ostatnim bastionem, który upadł w lutym 2023 r., było właśnie zlikwidowane stanowisko „prezydenta Tatarstanu”. Choć de facto uprawnienia przywódcy republiki już wówczas nie różniły się w żaden zasadniczy sposób od typowych kompetencji gubernatorskich, samo zachowanie dawnej nazwy miało ogromne znaczenie — i najwyraźniej było dla Moskwy nieznośnie bolesnym przypomnieniem dekady suwerenności.
Za zmianą nazwy stanowiska pod naciskiem metropolii zagłosowali sami deputowani Rady Państwowej Tatarstanu. Prezydenta republiki nazywa się teraz „głową” (w wersji rosyjskojęzycznej) lub „raisem” (w tłumaczeniach z języka arabskiego i perskiego termin ten może oznaczać głowę, szefa, kierownika, a nawet starszego wsi).

Wróćmy jednak do rewelacji raisa na temat pamiątkowych podarunków. Być może niesłusznie oskarżam tego człowieka — i towarzysz Manjakow tak bardzo zatroszczył się o los tatarskich narzeczonych dopiero wtedy, gdy odkrył wyraźną nierównowagę demograficzną z ostatnich ponad czterech lat. Według ostrożnych szacunków niezależnych badaczy w rozpętanej przez Rosję wojnie w Ukrainie zginęło już 9,9 tys. osób pochodzących z Tatarstanu. Nic dziwnego, że wysokie władze republiki bardziej martwią się ściąganiem panów młodych z zagranicy niż przyciąganiem inwestycji — miejscowi producenci już nie nadążają.
I ostatni fakt istotny dla zrozumienia kontekstu „żartów” przywódcy Tatarstanu. Połowa października to dla tatarskiej inteligencji tradycyjnie czas pamięci i żałoby. 2 października 1552 r. (według starego stylu) wojska Iwana Groźnego podbiły Chanat Kazański.
To krwawe wydarzenie przekreśliło tatarską państwowość i w istocie dało początek budowie więzienia narodów — przyszłego imperium. Carstwo Moskiewskie ostatecznie wyszło poza granice ziem ruskich i przystąpiło do pochłaniania terytoriów zamieszkanych przez inne narody.
Za rządów Putina demonstracje organizowane z okazji Dnia Pamięci (tatarska nazwa — Хәтер көне) zaczęto marginalizować jeszcze przed pełnoskalową inwazją Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. Władze Kazania tradycyjnie wyznaczały na miejsce tych zgromadzeń niewygodne lokalizacje na peryferiach, a ich uczestnicy byli ścigani przez funkcjonariuszy centrum „E” (jednostki MSW pełniącej funkcje policji politycznej) za „ekstremizm”, który rzekomo zawierały ich publiczne wystąpienia.
Od 2023 r. obchody dni pamięci w Kazaniu są zakazywane pod różnymi pretekstami. W tego rodzaju wydarzeniach dostrzega się niebezpieczne zalążki separatyzmu, którego Kreml obawia się coraz bardziej.
A jego tatarstańscy namiestnicy, jak widzimy, utraciwszy resztki dumy, zaczęli trwonić zasoby ludzkie. Mężczyźni — na front, do wojennej maszynki do mięsa. Kobiety — na eksport, jak towar.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
