
W poniedziałek, 24 sierpnia, setki ludzi zebrały się na placu Bankowym w Warszawie, aby przypomnieć kierownictwu Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego: wciąż tu są i nigdzie nie zniknęli.
„Czekam już 476 dni”, „500 dni bez decyzji”, „Dwa lata podatków. Karta pobytu?”, „Czekamy bez terminu. Płacimy w terminie” — głosiły napisy na plakatach trzymanych przez migrantów.
Ludzie z różnych krajów i wykonujący różne zawody znaleźli się zakładnikami wspólnej sytuacji: polscy urzędnicy miesiącami, a nawet latami rozpatrują ich wnioski o pobyt. Bez ważnych dokumentów migranci przebywają w Polsce na niepewnych zasadach. Ich konto bankowe może zostać bez problemu zablokowane (jest to powszechna praktyka), mogą spotkać się z odmową zatrudnienia lub zostać pozbawieni jakichś świadczeń socjalnych (na przykład wypłata należnych świadczeń na dziecko może zostać zamrożona). Jednocześnie cudzoziemiec, którego prawa zostały w ten sposób ograniczone, rzecz jasna nie jest zwolniony z płacenia podatków do państwowej kasy.
To ostatnią okoliczność szczególnie często podkreślali uczestnicy. Ogromny baner, który rozciągnęli organizatorzy, głosił: „Płacimy podatki — czekamy latami”. Można było odnieść wrażenie, że gdyby zsumować wszystkie okresy oczekiwania, o których wspominali uczestnicy akcji, łączny czas z łatwością przekroczyłby sto lat.
Polscy urzędnicy kontra George Martin

W jednej łodzi znaleźli się zarówno proletariat, jak i inteligencja naukowa. Kobieta, która przyszła na wiec z plakatem „Doktorat w Polsce: czy mój pobyt to też część badań?”, poinformowała, że bez ważnych dokumentów nie ma możliwości otrzymywania grantów na swoją działalność naukową.
Emigrant z Turcji, pracujący w Warszawie jako taksówkarz, opowiedział, jak zaskoczył polskich katolików, gdy w czasie ulewnego deszczu zaproponował, że bezpłatnie odwiezie ich po nabożeństwie w kościele. Na znak miłości do kraju pobytu mężczyzna zdjął z szyi i rozwinął nad głową zamiast transparentu czerwono-biały szalik z napisem „Polska”.
Obrońca praw człowieka reprezentujący „Ruch świadomych odmówców” Sasza Bielik opowiedział, jak brak dokumentów uniemożliwił mu wyjazdy z kraju, mimo że jego działalność wiąże się z ciągłymi podróżami.
Dziewczyny z Białorusi prezentowały ironiczne plakaty.
„Szybciej George R.R. Martin wyda «Wichry zimy», niż WSC (wydział do spraw cudzoziemców) da decyzję” — głosił jeden z nich, przypominając przy okazji, że autor „Pieśni lodu i ognia” pisze kolejną powieść z cyklu już od ponad 15 lat.

Inny plakat nawiązywał do fabuły „Spider-Mana”:
„Nie jestem Peterem Parkerem. Dlaczego o mnie zapomnieli?”
Wiszący do góry nogami przy budynku administracyjnym z polskim godłem superbohater najlepiej ilustrował sytuację.
Galeria „Wschodów”. Zdjęcia poniżej można przeglądać jak strony w albumie:
Poprawka 100d
Problem zawieszenia w próżni setek tysięcy migrantów w Polsce narodził się z dobrych intencji wkrótce po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę. W odpowiedniej ustawie pojawił się „tymczasowy” artykuł 100d dotyczący pomocy obywatelom Ukrainy.
Poprawka wstrzymała bieg ustawowych terminów w sprawach cudzoziemców rozpatrywanych przez wojewodów. Urzędy nadal przyjmują wnioski o pobyt czasowy i stały, a także o status rezydenta długoterminowego UE, ale nie wydają decyzji. Bez tej poprawki ustawa o cudzoziemcach przewidywała 60 dni na wydanie decyzji w sprawie pobytu.
Według danych inicjatywy obywatelskiej Głos Migranta, która zorganizowała wiec, w urzędach w latach 2022–2025 nagromadziła się krytyczna masa wniosków. Ponad normę urzędnicy muszą rozpatrzyć 392 353 sprawy.
„Przy obecnej przepustowości kolejka nigdy nie zostanie zlikwidowana” — komentuje tę liczbę Głos Migranta. Obrazowy obraz skali problemu daje infografika:

Przedstawiciele inicjatywy dodają, że informacje zaczerpnęli z zestawień Urzędu do Spraw Cudzoziemców w Polsce, a „metoda obliczeń jest jawna i pozwala odtworzyć wynik”.
Głos Migranta podkreśla: samo uchylenie poprawki 100d nie rozwiąże już problemu.
Migrantom oczekującym na pobyt należy przywrócić instrumentarium dostępne każdemu innemu uczestnikowi postępowania administracyjnego w Polsce:
— prawo do żądania od kierownika Urzędu do Spraw Cudzoziemców podjęcia działań w związku z przewlekłością postępowania (art. 37 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego);
— prawo do wniesienia do sądu skargi na bezczynność (art. 3 § 2 pkt 8 ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi).
W przypadku urzędników powinien przy tym obowiązywać obowiązek zawiadamiania strony o nierozpatrzeniu sprawy w ustawowym terminie, a także możliwość nałożenia na organ grzywny (art. 149 § 2 ustawy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi).

Ponadto Głos Migranta domaga się „zwiększenia liczby pracowników w wydziałach do spraw cudzoziemców do poziomu pozwalającego na przestrzeganie ustawowych terminów, przy jednoczesnym ustaleniu maksymalnego limitu obciążenia przypadającego na jednego pracownika”. Przy tym, powołując się na dane Najwyższej Izby Kontroli, inicjatywa wskazuje, że urzędnicy w tych wydziałach pracują za niskie wynagrodzenia: „nowym urzędnikom proponowano 53–64% średniego wynagrodzenia w kraju, a 41% naborów kończyło się bez zatrudnienia kogokolwiek”.
Wreszcie Głos Migranta domaga się przejrzystości danych:
„Okresowa publikacja, z podziałem na urzędy wojewódzkie: liczby spraw będących w toku, średniego czasu ich rozpatrywania, liczby etatów i poziomu wynagrodzeń w wydziałach do spraw cudzoziemców, a także harmonogramu likwidacji nagromadzonych zaległości.
Tylko dane zbiorcze. Nie żądamy danych osobowych stron, indywidualnych wynagrodzeń ani informacji o procedurach kontrolnych prowadzonych przez służby specjalne.
Publikacja nie wymaga zmiany ustawy ani wydatków budżetowych”.

Liczba uczestników akcji, według różnych szacunków, wyniosła od 300 do 400 osób. Tego samego dnia Głos Migranta złożył petycję do Wojewody Mazowieckiego.
„Odpowiedź musi zostać udzielona do 24 listopada 2026 roku — opublikujemy ją w całości, bez skrótów” — zapewniają przedstawiciele inicjatywy.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”





































