
Nawrocki obiecywał wyborcom aktywną prezydenturę, ochronę ich interesów i „nową jakość” polskiej polityki. Ale głównym symbolem jego pierwszego roku wcale nie stał się jakiś wielki sukces polityczny. Stało się nim prezydenckie weto.
Do czerwca Nawrocki zawetował już 37 ustaw — więcej niż jakikolwiek inny prezydent w historii Polski. Poprzedni rekord należał do Aleksandra Kwaśniewskiego: 35 wet w ciągu dziesięciu lat. Nawrocki osiągnął tę liczbę w niespełna rok.
Sam rekord nie czyni jeszcze prezydenta ani złym, ani dobrym. Weto jest legalnym konstytucyjnym narzędziem. Pytanie jest inne: co dokładnie prezydent robi za pomocą tego narzędzia i po co?
W przypadku Nawrockiego coraz wyraźniej widać strategię permanentnego konfliktu z rządem Donalda Tuska. Prezydent blokuje najróżniejsze ustawy — od regulacji dotyczących kryptowalut i kwestii podatkowych po reformę sądownictwa i inne inicjatywy rządu. W odpowiedzi zarzuca Tuskowi, że jego własne projekty ustaw trafiają do parlamentarnej „zamrażarki”.
Powstaje błędne koło: rząd podejmuje decyzje, prezydent je blokuje, prezydent proponuje własne rozwiązania, parlament ich nie rozpatruje.
I wszystko to można byłoby nazwać normalnym konfliktem politycznym, gdyby nie czaił się za nim jeden nieprzyjemny szczegół: gdzie są rezultaty?
Nawrocki przyszedł do Pałacu Prezydenckiego z obietnicą, że będzie silnym i aktywnym liderem. Ale sama aktywność nie jest jeszcze rezultatem. Można zawetować trzydzieści siedem ustaw, wygłosić setki ostrych deklaracji i codziennie demonstrować, że nie zgadzasz się z Tuskiem. Ale z tego jeszcze nie wynika, że życie polskich obywateli stało się lepsze.
Co więcej, permanentna konfrontacja prezydenta z rządem ma już całkiem praktyczne konsekwencje. Polityczny klincz utrudnia podejmowanie decyzji, w tym w kwestiach budżetu i długu publicznego. Nawet agencje ratingowe wskazują na konflikt między dwoma ośrodkami władzy jako czynnik utrudniający rozwiązanie problemów finansowych Polski.
Nawrocki ma przy tym wygodne polityczne wyjaśnienie: winni są inni. Rząd nie słucha prezydenta, parlament ignoruje jego inicjatywy, Tusk blokuje wszystko, co proponuje nowa administracja prezydencka.
Być może. Ale wyborcy głosowali nie na człowieka, który będzie przekonująco tłumaczył, dlaczego przeszkadza mu się w pracy. Głosowali na człowieka, który obiecywał pracować.
I tutaj pojawia się główne pytanie o pierwszy rok Nawrockiego. Jeśli odrzucić symbolikę, głośne deklaracje, konflikty z Tuskiem i historyczne gesty — co pozostanie?
Jak dotąd imponująco wygląda jedynie liczba nałożonych wet. Ale ten rekord pociąga za sobą realne negatywne konsekwencje. Jeszcze w marcu agencja ratingowa Fitch ostrzegała, że „polityczny klincz” między rządem a prezydentem utrudnia prowadzenie polityki, w tym rozwiązanie problemu dużego deficytu budżetowego Polski i rosnącego długu publicznego. W rezultacie zarówno Fitch, jak i Moody’s, inna agencja ratingowa, zmieniły perspektywę ratingu kredytowego Polski na negatywną.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
