
Zaledwie dzień przed tym, jak Dom Rosyjski ogłosił „tymczasowe zawieszenie działalności”, grupa rosyjskich politycznych emigrantów opublikowała petycję z wezwaniem do jego zamknięcia. Petycja nie zdążyła zdobyć szerokiego rozgłosu, ale nawiązuje do wydarzenia, które najprawdopodobniej uruchomiło niekorzystną dla Rosyjskiego Centrum Kultury i Nauki, jak oficjalnie nazywa się ta placówka, reakcję łańcuchową. Warszawski Dom Rosyjski zorganizował wykład, podczas którego zebranym opowiedziano o współczesnej polskiej „rusofobii” oraz „bliskiej współpracy Polski z Niemcami na długo przed paktem ZSRR i Niemiec”.
O zawieszeniu działalności placówka poinformowała w mediach społecznościowych. Formalnie informacja była skierowana do polskich kandydatów na studia, liczących na miejsca w rosyjskich uczelniach. Od teraz takim — o ile w ogóle istnieją — należy zwracać się do Domu Rosyjskiego w Budapeszcie. Taką niedogodność Dom Rosyjski w Warszawie wyjaśnił „tymczasowym zawieszeniem działalności”. Jednak z jakiego powodu do niego doszło — nie ujawniono.
Domy Rosyjskie to sieć zagranicznych przedstawicielstw Rossotrudniczestwa. Jeszcze w 2016 roku Parlament Europejski uznał tę federalną agencję za jedno z narzędzi rosyjskiej propagandy. Latem 2022 roku Rossotrudniczestwo zostało wpisane na listy sankcyjne Unii Europejskiej za to, że „finansuje różne projekty dyplomacji publicznej i propagandy, konsolidując działania prorosyjskich graczy i rozpowszechniając narracje Kremla, w szczególności rewizjonizm historyczny”.
Mimo to sieć Domów Rosyjskich wciąż liczy 87 placówek w 71 krajach świata. Z reguły funkcjonują one pod szyldem centrów nauki i kultury.
Przypadki zawieszenia działalności i zamknięcia Domów Rosyjskich w Europie już się zdarzały. W latach 2022–2023 na takie kroki zdecydowały się kraje bałkańskie — Słowenia, Macedonia Północna, Czarnogóra, Chorwacja, Rumunia. Ostatnie miesiące „dożywa” Dom Rosyjski w Kiszyniowie. Odpowiednią decyzję Mołdawia podjęła jesienią 2025 roku. Zamknięto także Dom Rosyjski w Londynie.
Najgłośniejsze zamknięcie miało jednak miejsce w Baku na początku 2025 roku. Było ono wywołane zaostrzeniem stosunków rosyjsko-azerbejdżańskich po tym, jak z winy Rosji rozbił się samolot pasażerski „Azerbejdżańskich Linii Lotniczych”. W przededniu roku 2026 minister spraw zagranicznych Azerbejdżanu, Dżejhun Bajramow, poinformował, że proces likwidacji Domu Rosyjskiego został całkowicie zakończony.
W większości krajów Europy wraz z początkiem pełnoskalowej wojny w Ukrainie Domy Rosyjskie nadal działały — z różnym powodzeniem. Warszawski Dom Rosyjski wciąż organizował wydarzenia poświęcone głównie „zbliżeniu kultur”. Były to różne koncerty i wieczory poetyckie.

Jednak ogólnie, biorąc pod uwagę częstotliwość raz na kilka miesięcy, wydawało się, że budynek przy ulicy Belwederskiej, przylegający do ogrodzenia okazałej rezydencji ambasady Rosji, prawie nie wykazuje oznak życia.
Życie tętniło za to obok — przy bramie rosyjskiej ambasady, gdzie rozgniewani Ukraińcy, Polacy, Białorusini i rosyjscy polityczni emigranci organizowali protesty. Aleja, na której to się odbywało, wraz z początkiem pełnoskalowej wojny otrzymała nazwę Alei Ofiar Agresji Rosyjskiej. Nic dziwnego, że w takiej „nieprzyjaznej” sytuacji Dom Rosyjski starał się przenieść całą propagandę do internetu.
Strona Domu Rosyjskiego na Facebooku przypomina ciąg niekończących się kartek okolicznościowych. W tekstach towarzyszących wpisom opowiada się głównie o tym, jaka Rosja jest wielka i jak wspaniale się po niej podróżuje. Wśród innych turystycznych perełek reklamowany jest także okupowany Krym. W ciągu ostatniego półtora roku znalazłem też kilka postów o tym, jak „wypiękniał” Donbas po tym, jak został zajęty przez Rosję.

Darmowe kino Dom Rosyjski również pokazywał publiczności. Kilka postów poświęcono filmowi o wymownym tytule „Rusofobia”. W pierwszym poście informowano, że taki film się pojawił, w drugim — że doczekał się polskich napisów. Innym filmem, którego reklamę można znaleźć na stronie Domu Rosyjskiego, jest „Brat-2” w reżyserii Bałabanowa. Wielu w Rosji nazywa ten film, nakręcony na długo przed wojną na Ukrainie, faszystowskim: główni bohaterowie w nim to „dobrzy Rosjanie”, którzy zabijają „złych” Ukraińców i Amerykanów.
Dom Rosyjski opowiada także o „wielkich zwycięstwach” z przeszłości. Na przykład o przełamaniu linii Mannerheima. Jak słusznie zauważają w komentarzach Polacy, w tekście towarzyszącym wpisowi nie ma ani słowa o tym, kto rozpoczął wojnę zimową.
Powstaje wrażenie, że wraz z dojściem Donalda Trumpa do władzy w USA, entuzjazmu w warszawskim Domu Rosyjskim przybyło. I że znów zaczął otwierać drzwi nie tylko w imię „zbliżenia kultur”, lecz także dla zajęć z politycznej informacji. Jedna z takich lekcji okazała się dla tej instytucji fatalna.
4 grudnia 2025 roku przed publicznością wystąpił Jewgienij Tkaczow. Formalnie Tkaczow był jedynie kolejnym zaproszonym wykładowcą, jednak sądząc po jego profilu na Facebooku, ten mieszkający w Polsce Rosjanin od wielu lat zajmuje się tym samym, co Dom Rosyjski — promowaniem narracji rosyjskiej propagandy.

Wykład był „historyczny” i nosił tytuł „5 lat przed II wojną światową. Pakty w Europie”. Jednak „kierownik projektów dotyczących zachowania pamięci historycznej w Republice Polskiej” oraz „ambasador Rosyjskiego Towarzystwa ‘Znanie’”, jak przedstawiono Tkaczowa, znalazł w temacie wiele odniesień do dnia dzisiejszego.
„Podczas spotkania omówił współczesny polski podręcznik do historii, zwrócił uwagę na to, jak kształtuje się rusofobia w procesie edukacji i wychowania młodzieży, a także pokazał bliską współpracę Polski z Niemcami na długo przed paktem ZSRR i Niemiec” — czytamy o wystąpieniu Tkaczowa w notatce na stronie rosyjskiego propagandowego towarzystwa ‘Znanie’.
Oczywiście publiczność zgromadzona w Domu Rosyjskim usłyszała nie tylko o „błędach polityki Warszawy w przeszłości”. Tkaczow opowiedział, że „podobne działania podejmuje także obecny rząd [Polski]”. I postraszył audytorium, wskazując na „ryzyka, na które naraża się dziś Europa”.
Zakończył jednak wykładowca w dość podniosłym tonie, wyliczając „główne wartości Rosji — patriotyzm, silną rodzinę, tradycje, jedność kulturową, przywiązanie do prawdy i sprawiedliwości”.
Notatka „Znania” sprawia wrażenie, że słuchaczy wykładu zbierano z całej Polski, a może nawet spoza jej granic:
„Niektórzy uczestnicy przyjechali na wykład, pokonując dystans 300–500 kilometrów”.

Na wspólnym zdjęciu z wydarzenia naliczyłem, oprócz samego Tkaczowa, jeszcze około dwudziestu osób.
Na swojej stronie na Facebooku sam Tkaczow prezentuje awatary z wstążkami św. Jerzego, udostępnia cytaty Władimira Putina, chwali rosyjskie kino i sport, krytykuje Ukrainę oraz tych, którzy pomagają Ukrainie, wzywając do naśladowania premiera Węgier Viktora Orbána. Ulubiony polski polityk Tkaczowa — sądząc po jego zachwytach — to znany ze swoich skandalicznych wybryków Grzegorz Braun. Stosunkowo świeży performans Brauna to antysemickie przemówienie, które próbował wygłosić na terenie kompleksu muzealnego na terenie byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Performans udał się częściowo. Braunowi nie udało się przedostać do środka — i wygłosił przygotowane przemówienie poza terenem muzeum.
Oprócz Brauna, Tkaczow popierał pomysł zakazu obchodzenia Halloween w Polsce i reklamował akcje „Nieśmiertelnego Pułku” w Warszawie.
9 maja 2022 roku Tkaczow poparł publiczny donos organizacji „Stowarzyszenie Potomków Polskich Weteranów II Wojny Światowej”, która domagała się ukarania winnych incydentu z ambasadorem Rosji Siergiejem Andriejewem. Rosyjski dyplomata został oblany czerwoną farbą, gdy rano przyjechał złożyć kwiaty na cmentarzu–mauzoleum żołnierzy radzieckich w Warszawie. Rosyjska propaganda przedstawiała incydent jako „atak”, choć ambasador Andriejew nie tylko nie ucierpiał, ale od razu udzielił mediom komentarzy, nazywając masakrę w Buczy fejkiem.
O tym wszystkim opowiedziałem wtedy w nagraniu, które stało się podstawą do wszczęcia przeciwko mnie postępowania karnego pod zarzutem „usprawiedliwiania terroryzmu” (przepraszam, ale ten filmik ma na razie tylko oryginalny rosyjski głos narratora):
Sama organizacja, jak się wydaje, jest stowarzyszeniem prezentującym prosowieckie spojrzenie na II wojnę światową i wspierającym — przynajmniej częściowo — politykę zagraniczną współczesnej Rosji.
Pierwsza reakcja na lekcję politycznej indoktrynacji od Tkaczowa i spółki pojawiła się jeszcze w grudniu.
Już następnego dnia po wykładzie poseł do Parlamentu Europejskiego z „Koalicji Obywatelskiej” Krzysztof Brejza oświadczył, że zwrócił się do Prokuratury Krajowej i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Jak powiedział, Tkaczow „rozpowszechniał kłamstwa o Polsce” i naruszył „kilka artykułów kodeksu karnego”.
W polskich mediach informację o zamknięciu Domu Rosyjskiego w Warszawie wiąże się właśnie z grudniowymi wystąpieniami Brejzy, choć podkreśla się, że jak dotąd nie pojawiły się żadne oficjalne komunikaty w tej sprawie.

Tymczasem 24 grudnia na stronie change.org pojawiła się petycja pod tytułem „Dom Rosyjski — kursem okrętu wojennego”, stworzona przez politologa Olega Mozalkowa i poparta przez innych członków „Koalicji Sił Demokratycznych”, do której należy również Mozalkow.
Petycja jest skierowana do rządu i parlamentu Rzeczypospolitej Polskiej.
„My, zmuszeni emigranci z Federacji Rosyjskiej, przeciwnicy reżimu Putina i wywołanej przez niego agresywnej wojny przeciwko Ukrainie, zwracamy się do Państwa z prośbą o zamknięcie ‚Domu Rosyjskiego’ przy Ambasadzie Federacji Rosyjskiej w Warszawie” — czytamy w tekście.
„Koalicja Sił Demokratycznych” (KSD) to zjednoczenie rosyjskich politycznych emigrantów, które powstało w wyniku podziału „Zjazdu Ludowych Deputowanych” rosyjskiego opozycjonisty Ilji Ponomariowa w 2024 roku. Do KSD należą m.in. politycy Olga Kurnosowa, Piotr Carjkow, Witalij Skojbeda, politolog Rostisław Murzagłow oraz obrońca praw człowieka i były więzień polityczny Danił Konstantinow. Wszyscy oni już podpisali petycję. Jednak w chwili pisania polskiej wersji artykułu liczyła ona zaledwie 88 zweryfikowanych głosów.

Mozalkow jest przekonany, że sytuacja z Domem Rosyjskim wciąż wymaga szerokiego nagłośnienia.
— Takie placówki mogą być wykorzystywane nie do otwartych wydarzeń kulturalnych, lecz do punktowego wpływu, a mianowicie informacyjnego, ideologicznego lub sieciowego. Dlatego uważam za ważne, by ten temat przenieść do przestrzeni publicznej — powiedział w rozmowie z redaktorem „Wschodów”.
Mozalkow dodał, że KSD obecnie uzgadnia z władzami Warszawy akcję przed Domem Rosyjskim. Choć formalnie działalność instytucji została zawieszona, wciąż nie wiadomo, z jakiego powodu i na jaki czas.
— Nie zrezygnowaliśmy z akcji. Dopóki „Domy Rosyjskie” w innych krajach funkcjonują, praca trwa i nikt nie zamierza się zatrzymywać. Do tej akcji przyłączą się wszyscy uczestnicy KSD. W dniu akcji będą oni wychodzić w swoich krajach z podobnymi inicjatywami. Byłoby wspaniale, gdyby dołączyli do niej także inni ludzie, sprzeciwiający się rosyjskiej propagandzie.
Petycję wzywającą do zamknięcia Domu Rosyjskiego w Warszawie można podpisać tutaj (wersja petycji w języku polskim znajduje się zaraz po wersji rosyjskojęzycznej).
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
