
W epoce, gdy debaty o migracji toną w morzu emocji – od irracjonalnego lęku przed “obcymi” po populistyczne hasła o “obciążeniu społecznym” i mity o rywalizacji o miejsca pracy – Polska wyłania się jako model dojrzałego pragmatyzmu. Rząd, opierając się na twardych, weryfikowalnych danych, kształtuje politykę wobec ukraińskich uchodźców w sposób, który harmonijnie łączy solidarność z racjonalnością gospodarczą.
To nie efemeryczne gesty dobroci, lecz świadoma strategia: uznanie, że integracja migrantów stanowi inwestycję w przyszłość, a nie kosztowny balast. W kontekście rosyjskiej agresji na Ukrainę, trwającej już czwarty rok, Polska udzieliła ochrony tymczasowej blisko milionowi osób, co odpowiada około 2,5% populacji kraju. Te liczby nie są abstrakcją; to ludzie, którzy uciekli przed bombami, by budować nowe życie – i, jak dowodzą raporty, wnoszą więcej, niż otrzymują.
Badania Deloitte na zlecenie UNHCR z czerwca 2025 roku wskazują, że ukraińscy uchodźcy przyczynili się do wzrostu polskiego PKB o 2,7% w 2024 roku – to nie sucha statystyka, lecz dowód na to, jak migracja może napędzać gospodarkę w obliczu demograficznych wyzwań, takich jak starzenie się społeczeństwa. Zatrudnienie wśród uchodźców wzrosło z 61% do 69% w ciągu roku, zbliżając się do poziomu wśród Polaków (75%).
Raport Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) z marca 2025 roku potwierdza, że wkład ukraińskich migrantów (w tym uchodźców) do budżetu państwa wyniósł około 15,1 mld złotych w 2024 roku poprzez podatki i składki ubezpieczeniowe. Po odliczeniu wydatków na świadczenia, jak program “800+” (2,8 mld złotych), bilans jest pozytywny: netto około 12,3 mld złotych zysku dla państwa.
Ta rzeczywistość kontrastuje z emocjonalnymi narracjami, które podsycają podziały społeczne. W świecie, gdzie autorytarne reżimy, jak ten w Moskwie, wykorzystują migrację jako broń hybrydową – siejąc dezinformację o “ukraińskich nacjonalistach” czy “konkurencji o pracę” – Polska wybiera fakty. Rząd Donalda Tuska, poprzez reformy z 2025 roku, takie jak powiązanie świadczeń z zatrudnieniem, pokazuje, że solidarność nie musi być naiwna. To podejście etyczne: pomoc ofiarom agresji wzmacnia demokrację, jednocześnie chroniąc interesy własnego społeczeństwa. Ignorowanie danych prowadziłoby do osłabienia; ich wykorzystanie buduje odporność.
W dalszej części przeanalizujemy te liczby dokładniej, by zrozumieć, dlaczego pragmatyzm rządu zasługuje na uznanie – nie tylko jako narzędzie gospodarcze, lecz także jako moralny kompas w burzliwych czasach, przypominających historyczne fale migracji po II wojnie światowej, gdy Polska sama była beneficjentem międzynarodowej solidarności.
Ekonomiczne dane: Wkład znacznie przewyższa koszty
Gdyby mierzyć wartość migracji jedynie przez pryzmat kosztów, łatwo wpaść w pułapkę populistycznych uproszczeń. Jednak dane ekonomiczne rysują inny obraz: ukraińscy uchodźcy nie są obciążeniem, lecz katalizatorem wzrostu. Raport Deloitte i UNHCR z czerwca 2025 roku szacuje, że w 2024 roku ich obecność zwiększyła polski PKB o 2,7%, co przekłada się na dodatkowe miliardy złotych w dochodach sektora publicznego.
To efekt kaskadowy: zatrudnienie, konsumpcja i przedsiębiorczość napędzają popyt wewnętrzny, podnosząc produktywność firm. Polska, otwierając rynek pracy dla uchodźców już w 2022 roku, umożliwiła im szybką integrację – dziś 69% osób w wieku produkcyjnym pracuje, co jest najwyższym wskaźnikiem wśród krajów OECD przyjmujących Ukraińców. W porównaniu z Niemcami czy Czechami, gdzie wskaźniki zatrudnienia są niższe, Polska wyróżnia się efektywnością.
Szczegółowe wyliczenia BGK z marca 2025 roku podkreślają fiskalny aspekt: ukraińscy migranci wpłacili do budżetu 15,1 mld złotych w podatkach (PIT, CIT, VAT) i składkach (ZUS, NFZ). To konserwatywna ocena; uwzględniając efekty pośrednie, jak wzrost dochodów polskich przedsiębiorstw, suma może sięgać 18-22 mld złotych.
Na drugim końcu spektrum stoją koszty: program “800+” dla 292 tysięcy ukraińskich dzieci pochłonął 2,8 mld złotych w 2024 roku. Dodając wydatki na opiekę zdrowotną (ok. 1-1,5 mld złotych rocznie) i edukację (0,5-1 mld złotych), całkowite koszty oscylują wokół 10-12 mld złotych. Bilans? Netto zysk 3-10 mld złotych, w zależności od metodologii. Na każdy złoty wydany na “800+”, Ukraińcy wnoszą 5,4 złote w podatkach – proporcja zbliżona do tej wśród Polaków (6 zł).
Co ważne, obecność Ukraińców nie zwiększyła bezrobocia wśród Polaków – wręcz przeciwnie, wypełniając luki w sektorach jak przemysł, budownictwo czy usługi, podniosła ogólne zatrudnienie. W 2024 roku 794 tysiące Ukraińców opłacało składki ZUS, stanowiąc 5% ubezpieczonych. To nie konkurencja, lecz uzupełnienie: w starzejącym się społeczeństwie, gdzie brakuje rąk do pracy, migranci to demograficzny bufor, przypominający historyczne migracje z czasów sowieckiej dominacji, gdy Polacy emigrowali na Zachód, wzmacniając tamtejsze gospodarki.
Te fakty podważają emocjonalne narracje o “konkurencji”. W globalnym kontekście, gdzie autorytarne państwa jak Rosja sieją chaos, by destabilizować demokracje, Polska pokazuje, że oparta na danych polityka wzmacnia odporność. Ignorując liczby, ryzykujemy osłabienie gospodarki; wykorzystując je, budujemy przewagę. Rząd, wdrażając reformy, rozumie tę dynamikę: to nie charytatywność, lecz strategiczna kalkulacja, gdzie etyka spotyka się z ekonomią, tworząc model odporny na hybrydowe zagrożenia.
Społeczna polityka Polski: Od kryzysowej pomocy do zrównoważonego systemu
Pragmatyzm polskiego rządu manifestuje się w ewolucji polityki społecznej: od natychmiastowej pomocy w 2022 roku do systemowych rozwiązań w 2025-2026. To przejście nie jest redukcją solidarności, lecz jej usystematyzowaniem – opartym na danych, które pokazują, że integracja działa. Weto prezydenta Karola Nawrockiego z sierpnia 2025 roku wobec przedłużenia świadczeń bez powiązania z zatrudnieniem było sygnałem: pomoc musi stymulować samodzielność. Od września 2025 roku nowelizacja specustawy wprowadziła warunki dla “800+”: dostęp tylko dla pracujących rodziców i dzieci uczących się w polskich szkołach. Od 1 listopada 2025 roku bezpłatne zakwaterowanie ograniczono do grup wrażliwych, jak niepełnosprawni czy samotne matki.
Projekt ustawy UD345, przyjęty przez Radę Ministrów w styczniu 2026 roku, idzie dalej: od 4 marca 2026 roku uchodźcy przechodzą na ogólne zasady dla cudzoziemców, z redukcją dostępu do niektórych świadczeń, ale zachowaniem pełnego rynku pracy. To nie cięcia, lecz adaptacja: po czterech latach stabilizacji, większość dorosłych Ukraińców pracuje, a ich dzieci integrują się w systemie edukacji. UNHCR w swoim raporcie na 2025-2026 chwali te zmiany, podkreślając, że zapewnią równy dostęp do usług narodowych, z wsparciem dla wrażliwych.
Ta polityka zasługuje na pochwałę: rząd unika pułapki emocjonalnego populizmu, skupiając się na faktach. Dane pokazują sukces – 78% uchodźców znalazło pracę, co zmniejszyło koszty o 20-30%. Etycznie, to sprawiedliwe: solidarność z ofiarami rosyjskiej agresji wzmacnia demokrację, ale musi być zrównoważona, by nie budzić resentymentów. W szerszym kontekście, Polska staje się modelem dla UE: w obliczu autorytarnych zagrożeń, pragmatyczna integracja to narzędzie bezpieczeństwa, nie tylko gospodarki, nawiązując do lekcji z czasów zimnej wojny, gdy Zachód integrował uciekinierów z bloku wschodniego.
Wniosek
Polska polityka wobec uchodźców z Ukrainy, choć zakorzeniona w liczbach i pragmatyzmie, w istocie jest czymś znacznie głębszym: manifestacją wizji świata i miejsca Polski w nim. W obliczu trwającej agresji Rosji – nie tylko na Ukrainie, lecz na całym porządku międzynarodowym opartym na prawie i suwerenności – przyjęcie blisko miliona osób uciekających przed wojną stało się testem nie tylko solidarności, ale i dojrzałości demokratycznej. Polska przeszła ten test nie przez deklaracje, lecz przez działanie: pokazując, że wartości wolności i człowieczeństwa nie muszą być sprzeczne z interesem narodowym, a wręcz mogą go wzmacniać.
To, co dzieje się dziś w Polsce, wykracza poza bilans ekonomiczny czy administracyjny. Jest to wybór cywilizacyjny. W Europie, gdzie autorytaryzm ponownie podnosi głowę, siejąc dezinformację, podsycając ksenofobię i testując granice solidarności, Polska demonstruje alternatywę: model, w którym pomoc ofiarom staje się źródłem siły, a nie słabości. Integracja Ukraińców – nie tylko na rynku pracy, ale w tkance społecznej, w szkołach, w sąsiedztwie – buduje mosty, które w przyszłości okażą się nieocenione.
Ukraina, odbudowując się po wojnie, będzie pamiętać, kto stał przy niej w najtrudniejszym momencie; a Polska, dzięki tej pamięci, zyska strategicznego sojusznika na wschodzie, partnera w NATO i w Unii Europejskiej, zdolnego wspólnie przeciwstawiać się wspólnemu zagrożeniu.
Przyszłość rysuje się jednak nie tylko w kategoriach nadziei, lecz także wyzwań. Demograficzny spadek, presja na system emerytalny, potrzeba nowych rąk do pracy – to problemy, które nie znikną wraz z końcem wojny. Jeśli Polska chce pozostać konkurencyjną gospodarką i silnym głosem w Europie, musi kontynuować logikę, którą przyjęła: otwartość na tych, którzy chcą budować, a nie niszczyć; inwestycję w kapitał ludzki zamiast murów i podejrzeń.
To nie utopia, lecz konieczność. W świecie, gdzie autorytarne reżimy liczą na to, że demokracje same się osłabią przez wewnętrzną polaryzację i strach przed “innym”, Polska może pokazać inną drogę: drogę opartą na zaufaniu do faktów, na etyce i na strategicznym myśleniu.
„Wschody” – niezależny projekt o emigracji, życiu w Europie i sytuacji za nową żelazną kurtyną. Wesprzyj „Wschody”
